Wiedźmą być

Wydawać mogłoby się, że o wiedźmach wiemy wiele. Wiedźma, czarownica… stara, zła kobieta o bardzo pokracznej twarzy, rzucająca zaklęcia lub sporządzająca mikstury, za pomocą których może zrobić z człowiekiem (i nie tylko) wszystko czego zapragnie. To również nałożnica chrześcijańskiego Szatana, która spotyka się z nim na orgiach. W głównych atrybutach prawdziwej wiedźmy musi koniecznie znaleźć się miotła oraz czarny kot.

Wizja przedstawiona powyżej, jest tylko koktajlem dawnych ludowych wierzeń z chrześcijańskimi poglądami oraz współczesną popkulturą.

Wiedźmy niekoniecznie były brzydkimi staruchami, co więcej, nie musiały wcale być złe. U dawnych Słowian mogły spełniać bardzo ważne role społeczne, ale o tym już za chwilę…

Etymologia

Przyjęło się sądzić, że słowo wiedźma pochodzi od wiedzieć, co z kolei pochodzi od prasłowiańskiego czasownika vĕdĕti (wiedzieć, znać). Podejrzewa się również, że słowo to, sięgając głębiej, mogło wiązać się ze słowem widzieć, wieszczyć, a dopiero później wyewoluowało w wiedzieć.

Wspomina o tym Bruckner w swoim Słowniku etymologicznym języka Polskiego.

Słownik etymologiczny języka Polskiego, A. Bruckner

 

Wiedzy za mało, stanowczo za mało….

Artykuł ten powstawał z założeniem zbadania źródeł (kronik, opracowań naukowych itd.) pod kątem wiedźm oraz funkcji pełnionych przez nie w społeczeństwie słowiańskim.

Niestety, rezultat poszukiwań był praktycznie zerowy. Dlaczego?

Pierwsze procesy o czary w europejskim średniowieczu miały miejsce we Francji (XV wiek), następnie rozprzestrzeniły się do Niemiec, a stamtąd do Polski. Polowania na czarownice zakończyły się w okresie baroku (XVII wiek).

O czary oskarżano głównie kobiety, co było wskazywane nawet w sławetnym ,,Młocie na Czarownice”. W księdze tej opisano jak rozpoznawać czarownice oraz w jaki sposób z nimi walczyć. Jeżeli interesowaliście się tą tematyką, to zdajecie sobie sprawę, że jeśli doszło do oskarżenia (a wystarczyło słowo jednej osoby), zniesławioną kobietę poddawano próbom. Próby te w rezultacie mogły kończyć się dwojako – albo człowiek umierał i zostawał (na ogół bezwzględnie)  oczyszczony z zarzutów albo przeżywał, co często oznaczało jego winę. W obu przypadkach nierzadko historia kończyła się śmiercią oskarżonej osoby.

,,(…) gospodyni krowy dobrze się chowały, wiele mleka dawały, innym zaś mniej lub zupełnie dawać nie chciały, przez zazdrość lub przez niemożność wytłumaczenia przyczyn sądzono taką pracowitą, zapobiegliwą kobietę czarownicą…” [Dr Adam Fischer, Czarownice w Dolinie Nowotarskiej]

Ofiarą polowań mogła paść kobieta, której krowa dawała lepsze mleko i w większej ilości, niż zwierzęta z sąsiednich gospodarstw. Zaznaczę – wystarczyło słowo. A zastraszane społeczeństwo, nieraz dokładało własne ,,historyjki” oraz błędnie łączyło fakty lub wyciągało wnioski. W efekcie wiele kobiet zginęło w wyniku prześladowań. Co ciekawe, ofiarami polowań padali w dużych ilościach również mężczyźni (chociaż błędnie przyjęło się, że za czary karano tylko kobiety).

Wikipedia/ proces o czary

 

Spoglądając na statystyki, na pomrok chrześcijaństwa ścigającego obcujących z Szatanem, można łatwo dojść do wniosku, że wiele starych zapisków i kronik dotyczących wiedźm zostało zniszczonych, a do kultury przeniknęła przerażająca wizja złych, starych bab.

Kim mogły być, co mogły robić?

Wiedźma, N.M. Deutsch

W społeczeństwie słowiańskim wiedźma prawdopodobnie była zwykłą znachorką, zielarką lub nawet wieszczką. W kilku źródłach wspomina się, że to one pełniły rolę akuszerek oraz opatrywały rany wojowników.

Można przyjąć, że były ze względu na swoje umiejętności, poza panującym systemem. Ich cenna wiedza sprawiała, że niosły za sobą wielki szacunek ludzi oraz ich respekt. To w końcu one wiedziały, jakich ziół użyć, aby człowieka postawić na nogi, ale również z nich obalić.

,,Po nocach zachodziły do stajen, krowy poddajały, zioła szkodliwe zadając, by bydło chorowało lub zdychało a nadawać większą wartość sobie, by lud o nich miał większe rozumienie i odstraszyć ich tem samem…” [Dr Adam Fischer, Czarownice w Dolinie Nowotarskiej]

Niewykluczone, a wręcz wysoce prawdopodobne, że były to już starsze kobiety, których życiowe doświadczenie pozwalało na taką praktykę. Możemy tylko domyślać się (mając na uwadze współczesne znachorki), że wiedzę taką przekazywały z pokolenia na pokolenie, szkoląc swoje młode następczynie.

,, (…) po niektórych miejscach opisują czarownice jako już bardzo stare baby; a tem samem opadłe na sile, nie mogące pracować, pracą usilną coś zarobić; obdarte i wzroku dzikiego a ponurego, przeciwnie po innych miejscach są to gospodynie wprawdzie już w dużym lecie, brzydkie, ale dobrze się mające, bogate.” [Dr Adam Fischer, Czarownice w Dolinie Nowotarskiej]

Skoro niosły tyle dobrego, dlaczego chrześcijaństwo nie wykorzystało ich?

Przeanalizujmy sytuację: mamy wyszukaną wiedzę, która potrafi ratować ludzkie życie

i całą wieś na głowie. Wiedźma musiała mieć charyzmę, aby tamtejszy lud nie zadeptał jej swoimi problemami. Prawdopodobnie to one i żercy byli osobami, które wznosiły bunty społeczne przeciwko nowym obyczajom.

Poza tym, dawniej, wszelaka wiedza mogła być przypisywana tylko osobom duchownym, ponieważ gwarantowało to “czystość” jej pochodzenia. Wiedza czarownic wykraczała poza ramy Kościoła, co jednoznacznie oznaczało obcowanie z Szatanem.

Jeżeli dołożyć do tego kult Welesa, który mógł być przedstawiany jako ,,rogaty pan” oraz jego opiekę sprawowaną nad wiedzą magiczną i strefą duchów – mamy proste wyjaśnienie, jak szybko można było zasiać niepewność na naszych terenach (pomijam tu Germanów) i zdegradować ludzi z przepiękną, wypracowaną przez lata wiedzą, do miana zdrajców Boga.

Zabobon o staniu się wiedźmą

Główną wersją, przyjmowaną za czasów popularności Młota na czarownice, jest ta, w której wiedźmą staje się kobieta (lub mężczyzna – czarodziejem) po podpisaniu cyrografu z Diabłem. Zaznaczyć tutaj należy, że w tamtych czasach, częściej używa się słowa ,,czarownica”, co jednoznacznie wskazuje na praktyki magiczne.

Czarownice miały w swoim kalendarzu wyjątkowy czas, a był to 13 grudnia. Podobno to wtedy spotykały się na swoje sabaty, wylatując na miotłach poprzez kominy domów.

,,Przed lotem nacierają się baby maścią sporządzoną z tłuszczu wytopionego z dziecka, z węża, jaszczurki, piórek wróblich i przepiórczych i żabiego skrzeku.” [Dr Adam Fischer, Czarownice w Dolinie Nowotarskiej]

Następnie leciały na swoje święte miejsca, jak chociażby Łysą Górę i tam oddawały się orgią z Szatanem. Spotkania takie zachowały się w literaturze jako schadzki lub sabaty.

Łysa Góra ,   www. cykloserver.cz

 

Niewykluczone, że w szarym średniowiecznym świecie, w którym seks był traktowany jako obowiązek małżeński, który prowadzi tylko do spłodzenia potomka, kobiety szukały innych uciech i znajdowały je w magicznym kremie. Smarowidło to, prawdopodobnie wykonane z pokrzyku wilczej jagody oraz lulka czarnego, wcierane w intymne miejsca (które są mocno ukrwione), powodowało halucynacje oraz potoczny ,,odlot”.

Poniższy tekst opowiada o pewnym księdzu, który ogłosił, że czarownice nie istnieją, a jedna z kobiet, urażona tym stwierdzeniem, zaprosiła go do siebie, chcąc zaprezentować, jak unosi się w powietrzu i odlatuje do innego miejsca.

,,Duchowny zgodził się. Kobieta usadowiła się na dzierży i nasmarowała maścią. Wkrótce zapadła w sen i nieświadomie poczęła ruszać się, wyrzucać w górę ramiona, jak gdyby latała, była niespokojna i rzucała się jak w tańcu. Trwało to jakiś czas, po czym spadła z dzieży na ziemię. Po pewnym czasie poruszyła się, ocknęła i zawołała: ,,A zatem widziałeś, jak odlatuję i jak wracam!”. Ksiądz odpowiedział: ,,Widziałem, że nie ruszyłaś się z miejsca! Spałaś cały dzień na dzieży, aż wypadłaś na ziemię, gdzie leżałaś jakiś czas, zanim się nie obudziłaś. ””. [Emilie Laurent, Magica Sexualis]

Polana Hałeczkowa i inne miejsca sabatów

Wiedźmy były i są nadal, bardzo popularne u naszych polskich górali. Chyba nigdzie indziej nie są tak dobrze zachowane ludowe praktyki i zabobony związane z czarownicami, jak właśnie wśród tych społeczności.

Babia Góra

Polana Hałeczkowa podobno istniała na Babiej Górze, gdzie wiedźmy miewały też swoje loty 13 grudnia. Hał w języku bułgarskim oznacza ,,halny, silny wiatr” oraz smoka .

Wedle niektórych podań Diabeł na tej polanie miał wybudować jednemu z królów polskich zamek, który niestety runął. Prawdopodobnie dlatego najwyżej usytuowany wierzchołek Babiogórskiego Pasma nazwano Diablak.

,,Jest na Babiej Górze polana Hałeczkowa 500 szeroka a 200 morgów długa, pełno kwiatów i ziół rozlicznych, których do czarowania potrzebują: na tej Hałeczkowej zlatują się przed dwunastą godziną, rejwach i hałas wielki czynią, ucztują, biesiadują, tańczą, słowem wesele zupełne; tam to umowy, układy, zdają z swych spraw i czynów rachunek, niektóre czarownice w dzień schadzki ogólnej na polanę Hałeczkową, na parobkach w konie przeistoczonych wyjeżdżają, tę przemianę człowieka na konia robią za pomocą maści z ziół zebranych na tejże polanie.” [Dr Adam Fischer, Czarownice w Dolinie Nowotarskiej]

Bardzo zbliżone praktyki, od smarowania się maścią, poprzez wyloty kominami, mają się do spotkań na Łysej Górze. Również tutaj czarownice zbierały magiczne zioła i spotykały się na lubieżne schadzki. Trwały one aż do zapiania pierwszego koguta, który zwiastował koniec zabawy.

Niektóre podania mówią, że magiczne zioła zbierano w Noc Kupały, co wskazuje na wpływy słowiańskiej tradycji. Zgodnie z wierzeniami, to właśnie tej nocy zioła nabierają specjalnych właściwości, a wszelkie rytuały magiczne (szczególnie miłosne) przebiegają wyjątkowo pomyślnie.

Malleus Maleficarum

Postąpiłabym źle, gdybym nie napisała kilku zdań o Młocie na czarownice.

Młot na czarownice to książka, a poprawniej należałoby nazwać go dokumentem, który zawiera informacje o tym, czym są czarownice, jakie zagrożenie stanowią, jak je rozpoznać oraz w jaki sposób ukarać.

Został spisany przez dominikańskiego inkwizytora Heinricha Kramera oraz (prawdopodobnie) Jacoba Sprengera. Po raz pierwszy opublikowany w 1487 roku. Treść Młota poprzedza bulla papieża Innocentego VIII z 1484 r., która stanowiła podstawowy dokument na temat czarów w tamtych czasach.

Zapoznając się z treścią Malleus Maleficarum warto zwrócić uwagę nie tyle na kary, co na sposoby rozpoznawania kim jest wiedźma.

Wśród nich odnajdziemy:

– testowanie za pomocą rozgrzanego żelaza – jeżeli oskarżony ma poparzenia, to oznacza, że posiada konotacje z Szatanem, ponieważ, gdyby był ,,czysty” Bóg uchroniłby go przed nimi;

– wrzucanie związanego człowieka do wody – jeżeli oskarżony wypłynął, prawdopodobnie użył magicznych sztuczek.

Należy sobie zdać sprawę, że niezależnie od wyników rozpraw, na ogół ludzie oskarżeni ginęli w procesie weryfikacji ich winy (chociaż zdarzały się też uniewinnienia bez śmierci oskarżonego).

Próba ucieczki z więzienia, w oczekiwaniu na testy i wyrok prawdopodobnie nie rozwiązałaby sprawy, ponieważ oskarżonym o czary często golono głowy. Zatem kobieta bez włosów jednoznacznie wskazywana była palcami jako dawna oskarżona, co było społecznym piętnem.

Wiedźmy współcześnie

Współcześnie wiedźmami straszy się małe dzieci. To pozostałość wykorzeniania kultury słowiańskej poprzez ogień i miecz Chrześcijaństwa. To również niepewność związana z tym, co tajemnicze i potężne, bo takie niewątpliwie w oczach dawnych Słowian były wiedźmy i osoby duchowe.

Artykuł ten w wielu miejscach jest tylko luźnym rozważaniem nad istotą tematu. Nie chciałam skupiać się na samych zabobonach i wierzeniach wprowadzonych po chrzcie Polski, ponieważ byłyby to tylko powielane informacje szeroko dostępne w różnych źródłach (zachęcam do przejrzenia bibliografii artykułu).

Być może w tekstach rosyjskich są wzmianki na temat roli społecznej wiedźm u naszych przodków, niestety w obecnej chwili nie znam tego języka aby móc szukać dalej.


Dlatego w tym miejscu zwracam się do Was, jeżeli macie jakieś informacje, proszę piszcie na mojego maila: kulejanka@gmail.com lub odnajdzie mnie na Facebooku.

Z chęcią poszerzę ten artykuł o Waszą wiedzę.

 

Najciekawsze komentarze czytelników

Tak, jak wspominałam, artykuł ten jest ,,multimedialny”, dlatego tutaj  prezentuję najciekawsze, najbardziej wyczerpujące komentarze odnośnie tego artykułu:

 

,,Zauważam trzy problematyczne spojrzenia na postać czarownicy. Słowo czarownica to uproszczenie, semantyka dla ogólnego wytyczenia granicy między kodami kulturowymi. Na Dolnym Śląsku mamy teraz, a i onegdaj mieliśmy istny tygiel. Górale czadeccy, karaimi itd. Wyobraźcie sobie, że wychodząc z ewangelickiego kościoła, które to już na pierwszy rzut oka różnią się od katolickich swym owalnym lekko kształtem, wierni mijają korowód łużyckich Słowian. Wystarczy zwykły korowód włóczebny, wielkanocny i tworzy się atmosfera różnicy w obrzędowości i kulturze, który może być teraz dla nas punktem wyjścia. To szerszy temat. Różnice kulturowe były mocno widoczne podczas II WŚ, gdzie Niemcy uważali Słowian za rasę niższą na bazie takich różnic. Tu w rolę wchodziła niezrozumiała dla nich lekkość obrzędowego rytu, koloryt. Ryt słowiański był, no właśnie, przypominał to o czym się mówi względem sabatów, szczególnie korowody występujące po dziś dzień na wsiach. Wyobraźcie sobie minę pobożnego ewangelika patrzącego na Słowianina w swym niezrozumiałym kulturowo obrządku. Idąc dalej sądzę, że nie mamy opisu czarownicy słowiańskiej z prostej przyczyny. Sądom ówczesnym ulegał kod kulturowy, który był reprezentowany przez niewinnego człowieka. Słowiańska obrzędowość była nacechowana ogromną ilością niezrozumiałych praktyk. Tak naprawdę w rozumieniu problemu, który poruszam należy przyjąć, że większość z kobiet oddających się zwykłym praktykom obrzędowym na polu mieszania religii chrześcijańskiej i rytu ludowego mogłyby być utożsamiane z czarownicami. Każda z kobiet była poniekąd czarownicą osiągając odpowiedni wiek. Każda jak potrafiła haftować, tak potrafiła obrzędowo trzepać wigilijny obrus nasłuchując, z której strony szczekają psy. Z czasem kulturowe przedstawienie kobiety się zmieniało, oddalało w przestrzeń historii, a natywna forma, model słowiańskiej kobiety stawał się unikatowy. A na zachodzie? Problem walki z niezrozumiałą warstwą ludowej tradycji kontra nowatorska duchowość też był się miał jako i u nas, tyle, że wcześniej. Tyrol, słowo klucz dla podjęcia tematu ludowej, kulturowej spuścizny Europy. Wewnętrzne danej społeczności sprawy traktowania się magią ludową odłożyłbym na dalszy plan. Takie rozgraniczenie wydaje mi się stosowne. Czyli jedna rzecz to różnice kulturowe, a druga rzecz odmienna w swej roli, to narzucanie się komuś przy użyciu praktyk magicznych, jak zaplatanie pola u sąsiada itd. Pozostaje trzeci obraz czarownicy (czarodzieja), czyli kogoś, kto używa sobie do woli z Pismem Świętym wychodząc poza jego juryzdykcję i oficjeli. Przykładem mogą być Frankiści, którzy występowali na terenie Polski, Czech, Niemiec. Ci to znowuż heretycy żydowscy. Opisy czarownic często mieszają trzy formy jakie możemy zaobserwować względem samego pojęcia. Różnica kulturowa to raz. Zabiegi o ściśle nacechowanym charakterze wśród zamkniętej społeczności to dwa. A, trzy to herezja wobec chrześcijańskiego modelu, niejako obrócenie chrześcijańskich wartości. Czwarte w szeregu pojęcie z przyjemnością bym ominął, ale nie sposób. Może, tyle, że będę liczył do trzech i urywał… Czwarty model jest współczesny i cechuje się częstymi zmianami wizerunku na wiodącym portalu społecznościowym. Współczesna czarownica wabi potencjalne ofiary na selfie. Często jednak tajemniczość bijąca z zewnętrznego wizerunku, niekiedy pięknej postaci rozbija się o warstwę duchową, albo raczej jej brak. No i brak też często wszystkiego, czego chcielibyśmy od czarownicy oczekiwać, czyli mądrości przede wszystkim życiowej. Współczesna czarownica to wedle mojego rozumowania powinna być kobieta, która posłucha, doradzi, naprostuje zaczaruje, oczaruje, pomoże rozwiązać wewnętrzne problemy. To mądrość i doświadczenie życiowe. Kiedyś z tą mądrością życiową szła znajomość kodu kulturowego i umiejętne się tym kodem posługiwanie.” ~Adam Bass

I kolejny:

,,Tekst o wiedźmach mi się podoba. Dodam do niego też od siebie kilka moich przemyśleń.

1. Sam archetyp wiedźmy ma swoje korzenie najprawdopodobniej w pogaństwie, jest to zdemonizowany przez chrześcijaństwo przejaw pogańskiej kobiecej duchowości. Pustynna religia chrześcijaństwa nie znała takich praktyk jak kapłaństwo kobiet. Więc nie była w stanie tego jakoś zaadoptować-schrystianizować, chrześcijaństwo musiało się zatem do tych ludowych przejawów kobiecej duchowości odnieść z wrogością.

2. Same procesy czarownic nie miały miejsca o ile mi wiadomo we wczesnym średniowieczu, widzimy je dopiero w późnym średniowieczu i późniejszych epokach. Tzn przypada to na okres, gdzie wpływu katolickie zaczynają słabnąć i nosi znamiona reakcji ówczesnego establiszmentu na ten fakt. Także ruchy heretyckie typu Katarzy, Waldensi, Beginki i Begardzi, potem ruch Jana Husa i reformacja przypadają właśnie na te czasy. Wygląda to tak, jakby po okresie wzrostu chrześcijaństwa we wczesnym średniowieczu, w którym to było ono niekwestionowane zaczęły pojawiać się coraz popularniejsze wśród ludu wątpliwości co do katolicyzmu. Ówczesny establiszment jak to zwykle bywa w takich sytuacjach sięgnął po przymus i przemoc, aby zachować jakoś status quo. A uduchowionym wieśniaczkom oberwało się rykoszetem.

3. Widać wyraźne natężenie procesów w krajach protestanckich. Protestantyzm był świadomy elementów pogańskich w katolicyzmie i jako ruch dążył do ich zniszczenia. W efekcie protestantyzm był też mniej tolerancyjny dla czarownic. Poza tym protestanci mają tę swoją doktrynę opartą o wiarę jako centralną wartość – jako warunek konieczny i wystarczający, który gwarantuje zbawienie, więc byli bardziej skłonni do nawracania ludzi, nawet po ich trupach.” ~Bartłomiej Dejnega

 

 

Bibliografia

Dr Adam Fischer, Czarownice w Dolinie Nowatorskiej, Lwów 1927
Romuald Świerzbieński, Wiara Słowian z obrzędów, klechd, pieśni i guseł, kronik i mowy słowiańskiej wskrzeszona, Warszawa 1880
Aleksander Bruckner, Słownik etymologiczny języka Polskiego, Kraków 1927
Heinrich Krämer (Henricus Institoris) i Jacob Sprenger, Młot na czarownice, Kraków 1614
Emilie Laurent, Paul Nagour, Magica sexualis. Okultyzm i magia seksualna
Wikipedia, hasła: Czarownica, Wiedźma, Proces o czary”

 

  • Tomasz Trela

    Gdyby kobiety z dzisiejszego świata trafiły do czasów średniowiecznych to co druga traktowana byłaby jako wiedźma 🙂 I pozytywnie, ale także negatywnie.
    A mężczyźni staliby się wiedźmakami :p